piątek, 16 września 2011

Jesień

Ostatnio rozmawiałem z goe, że warto by coś porobić - NyanC stał i stoi, to pora go kopnąć na przód. Po prostu.

Więc, żeby nie przeciągać dłużej, otwieram 365 sesję NyanC! *klap klap*; dzisiejszym tematem będzie nadchodzący sezon anime: jesień.

O ile, w te wakacje jedyną dobrą serią był Usagi Drop, którego ostatni odcinek kilka godzin temu Doki Fansubs wypuścili w sieć, o tyle oglądałem też moeblob oparty na grze o idolingu, The iDOLM@STER.
Tak więc, super pro-rodzinne josei i Ota-C harem moe story. A co się zbliża?

Szczerze mówiąc nic specjalnie ciekawego dla mnie.
Ok, będzie drugi sezon Shinryaku?! Ika-musume (moe blob/slapcom), będzie też drugi sezon Bakuman (pierwszego nie skończyłem, bo był nudny jak flaki z olejem). Wyświetlona zostanie kolejna seria o najlepszym złodzieju na świecie, tak jest, kolejny Lupin!
Jednak również doczekało się adaptacji Mirai Nikki. Obecnie czytam mangę ALE... nie wiem czemu nawet;  może bo czytam zawsze 5-20 serii na raz i nie chcę żeby mi APM spadło?

Mirai Nikki traktuje o kolesiu, który jest jeszcze bardziej słaby niż Shinji, tak do potęgi 10, i ma sobie wyimaginowany świat, z bogiem i w ogóle, fajne miejsce, kiedy to nagle się okazuje, że ten bóg serio istnieje, i daje dzieciakowi "future diary" - pamiętnik pokazujący przyszłość.
Ok, setting jest całkiem smaczny 1) JEDNAK! (a jakże!) jest to konkurs i wyścig, gdyż nasz bohater jest jednym z dziesięciorga ludzi, którzy mają taki pamiętnik. A gra polega na wyeliminowaniu pozostałych dziewięciorgu uczestników.
Skojarzenia z Duds Hunt, Liar Game, etc. jest jak najbardziej na miejscu.

Seria ta jest okraszona bezsensowną przemocą, nagizną, podpartą powtarzającym się profilem schizotycznych psychopatów, którzy jak na 14 latków, mają pomysły jak L i Kira razem wzięci. Jest też 4 latek-morderca gazującym cyjankiem.
Zasadniczo seria jest zła. Setting i plot są słabe, jest sporo nielogiczności oraz błędów, a każda nowa postać to kolejny świr - coś jak newsy z sankaku.
No i maskotka serii, oczywiście różowowłosa panna, jest psychopatycznym stalkerem, zakochanym w protagoniście (bleh).

I teraz zrobili z tego anime... Będzie kolejne Elfen Lied - jeśli się lubisz ciąć wałkiem do ciasta, to pokochasz serię. Dla innych ludzi (normalnych??) ta seria będzie nudnym gore gniotem.

powiększ


Będzie też kinówka Tekken - faceci o wargach jak dysze od rakiet i delikatne kobietki, które noszą żelazne konstrukcje i udami miażdżą tiry nadchodzą! -zakładam, że będzie to produckja rzędu fajnali, czyli, tylko dla die hard fans i Ota-C/D
Ale jeśli mowa o filmach, to jestem nawet zaintrygowany Mardoc Scramble oraz Hotarubi no mori e - szczerze, nie mam pojęcia o czym to jest, ale na tle reszty tego co będzie serwowane podczas tej jesieni, to się wydaje być lepsze.

A więc nadchodzący sezon będzie zły~ wykopaliska archeologiczne, oraz nadrabianie zaległośći - tej jesienie każdy z nas, znajdzie na to czas (o rety, rym rodem z Kawaii, so cool).

~keik


1) no cóż, nie - to był sarkazm
PS: tak, ten news jest lekko przedawniony, ale i tak go przeczytałaś/eś!

środa, 29 grudnia 2010

Zima

Ossu!

Witam wszystkich bardzo serdecznie po tym długaśnym letargu!
Tak, tak... niestety małe i kochane nyan się wzięło jakoś tak... jak widać zresztą, ale to już koniec - w sensie - początek (znowu, na nowo!).

Czyli ZIMA.

(C) TREKearth:  http://bit.ly/eDHm4n
Zima pełną parą tudzież, przeniklywym podmuchem, zawitała na kontynencie europejskim. Zamiecie, deszczo-lody, zatkane lotniska i zaspy... Wczoraj widziałem półtora metrową zaspę wspólnymi siłami ukopaną przez drogowców i matkę naturę. A jak to wygląda w odległej Japonii?



Najpierw należałoby rzucić okiem na położenie geograficzne tego kraju (polecam jakiekolwiek mapy online).
Otóż Japonia rozciąga się na potężnej długości, toteż, na samej północy jest zima jak na Syberii. Natomiast na południu ciągu wysp, są warunki tropikalne.
Pośrodku, zaś, klimat umiarkowany, górski, morski... Japoński po prostu. (I tak życie oraz styl o jakim większość odbiorców słyszy, to tętniące w rytmie wolnoamerykanki, Tokio...)

"T-twoje ubranie..."

..."Ponieważ nie widzieliśmy tego filmu, ..."

"Ona nosi szorty w grudniu?!"

Od lat kilkunastu (wybaczcie ale nie będę snuć historii o historii z okresu Edo czyli Japonii jakiej już nie ma) w kraju kwitnącej wiśni zimą panny sobie przeziębiają wszystko od pach w dół, a panowie się płaszczą... odziewają płaszczami, znaczy się.
Jest to ewenement i typowy przykład ofiar mody, ale tak, zimą panie japonki odkrywają swe wdzięki (a latem, rzecz jasna, nóg pokazywać niepokazują).

I jest ku temu przyczyna - zima to okres zakochanych, który kończy się w 'white day' - 30 dni po walentynkach to panowie rekompensują się za słodkości ale o tym w lutym ;)

Zima, zwłaszcza w okresie 23-25 grudnia, jest idealnym czasem na randkę z ukochaną osobą. Grane są liczne koncerty "merry-krismasowe", a kawiarnie i bary zamienaija się w miejsca schadzek - i dobrze.
Otaku natomiast mają w swych grach on-line liczne 'eventy' świąteczne (na przykład takie: 1, 2 ), lecą specjalne, świąteczne odcinki anime, serii i seriali, itd.
W niektórych szkołach średnich i uczelniach wyższych są organizowane konkursy piękności - 'Miss Santa', a wspomniane już wcześniej ulice, oprócz par, zapełnione są do granic obłędu hostessami i mikołajami wciskającymi przeróźne kity.



(C) Weekender Japan http://bit.ly/ffdSAa

Jeśli mowa o Nowym Roku, niesposób pominąć imprezę sylwestrową! No niekoniecznie... w Japonii koniec roku zwiastuje jedno - styczeń, luty i marzec - sezon egzaminów, poprawek, specjalnych wydarzeń prasowych oraz jest momentem na wyrobienie się z zaległościami jeśli jest się już dużym dorosłym salarymanem (lub mangaką który w urlop robi projekty na najbliższe kilka tygodni).
Koniec roku jest też dobrym momentem na studiowanie i naukę (w końcu kilka dni wolnego, ze 2 góra 3) ale najbardziej popularne jest jednak tradycyjne modlenie się.
I tutaj różnice - w zależności od regionu, a nawet miasta czy dzielnicy, nowy rok wygląda różnie.
Część mieszkańców razem będzie podziwiać pierwsze promienie słoneczne nwoego roku, inni w grupie  znajomych w parze albo w pojedynkę, wybiorą się na pielgrzymkę po kilku małych zborach lub do największej w okolicy świątyni. 

(C)  http://theworldorbust.blogspot.com/
Obowiązkowo należy rzucić monetę, zatrząść świętymi dzwoanmi lub uderzyć w specjalny dzwon, zapalić kadzidełka, i to co wszyscy azjaci uwielbiają, powróżyć na nowy rok. Jeszcze niedawno losowano numerek i ciągnięto z odpowiedniej szufladki los szczęścia - obecnie praktycznie wszędzie są maszynki drukujące bileciki z noworoczną wróżbą.
Najlepsze co może spotkać losującego to los z wielkim szczęściem, chociaż większość się zadowoli umiarkowanym, które i tak jest lepsze niż pech i najgorszy los: wielkie niepowodzenie.
Ale zaradny naród japoński zna trick - wystarczy zły los przewiązać na gałązce świętego drzewka/spalić/cokolwiek innego w-g lokalnej tradycji, by odpędzić złe moce.

Również modlitwa na nowy rok jest o tyle ważna, że można zaprezentować piękne kimono udać się na randkę i przy okazji odbębnić tradycyjną wizytę lub wybrać się po prostu na piwo ze znajomymi... Piwo lub grzaną wódkę ryżową. 

Dla ciekawych widoków noworocznych polecam flickra: hatsumode w zdjęciach na flickr.


 Jeśli masz ochotę podpatrzeć japońskie trendy, to ustaw jako stronę główną uniqlo:
 Jeśli interesuje Cię moda uliczna to zapraszam do internetowej mekki:
Dla zainteresowanych modą jaońską, blog o tejże tematyce:
 O japońskich zwyczajach poczytasz tutaj:
Mam nadzieję, że to trochę przybliży wizję albo przedstawi, zimę i nowy rok w Japonii.
Zainteresowanych zapraszam do komentowania, przeglądania linków oraz zdjęć.


~keik

środa, 10 listopada 2010

Nya~

Postanowiłem dodać kilka bloków tematycznych.
Już wkrótce rutynowe staną się posty typu "tapeta tygodnia" lub "piosenka tygodnia". Rutynowe co nie znaczy że nudne!

Planuję również znowu przytulić się do tematu mody i bardzo pop-kultury japońskiej.
Brakuje też wpisu o muzyce! zgrozo ;-)

Na razie na próbę jako tapetę tygodnia proponuję tło bloga, a propos, jak się podoba nowy wygląd?




Mam nadzieję, że się wszystko rozrusza.

~keik

niedziela, 7 listopada 2010

5cm na sekundę czyli tempo w jakim rozlana kawa przez Arashiyamę leci na podłogę

Sporo czasu upłynęło od kiedy cokolwiek ostatnio się tutaj pojawiło, ale basta! moi państwo.
Nie rozdrabniając się zanadto oto popełnię wpis:

O ile ktoś śledzi jesienne seriale, a szczerze powiedziawszy naprawdę jest co pośledzić, to możliwe iż zawiesił oko nie raz i nie dwa razy na serii o maid cafe, któreż to ani nie jest do końca "maid" ani "cafe".
Soredemo Machi wa Mawatteiru, ponieważ o tym mowa, jest serialem komediowym z humorem zarówno, abstrakcyjnym, jak i, sytuacyjnym.
Całość ma miejsce w kafejce "Nadmorskiej", która ma tyle do morza ile przeciętny mieszkaniec Szwajcarii...
Co więcej, nad kawiarenką, a raczej baro-podobną spelunką, piecze trzyma pani o uroku schodzonego kapcia.
Nie żeby jakoś specjalnie pogrążyć to miejsce, o niecieszącej się dobrą sławą miejscówce nawet wśród mieszkanców, w zasadzie nie ma tam nic co by mogło być interesujące. Nie jest to miejsce na randkę, na lunch, na rozmowę biznesowa.
A jednak, jest pewien bywalec godny miana stałego klienta - Sanada Hiroaki. 

Co w tym miejscu robi ten chłopak?

Otóż pech, zrządzenie losu tudzież znajomość od dziecka spowodowały, iż wybranka serca tegoż młodzieńca, dorabia sobie właśnie w tej kafejce. A na imię jej Arashiyama Hotori.

Hotori jest fleją, niezdarą i ma dzikie aspiracje by zostać nastoletnią panią detektyw - brak zinteresowania matematyką skutecznie uniemożliwia spokojne snucie tych marzeń, a co gorsza, moralnie poprawny pan Moriaki uczący matematyki, zdecydowanie sprzeciwia się pracy w maid cafe. Bujna wyobraźnia oraz iście ułańska fantazja Hotori odczytuje to wszystko jako afekt pana nauczyciela...

A jeśli już mowa o afektach, wcześniej wspomniany Sanada Hiroaki stał się wabikiem, przez który dobrze ułożona i poprawna uczennica, jaką jest Tatsuno Toshiko, decyduje się również zostać maid. Równie silnym bodźcem jest ogólna prezencja całej knajpki.
Sanada jest typową tsundere i nemesis biednej Arashiyamy - pomijając że jest ładna i dobrze ułożna ma duży biust czego Hotori niemoże przeboleć.



Skoro mowa o takich zażyłościach , to muszę napisać słów kilka o wielkiej pasjonatce tenisa stołowego. Mistrzyni paletki oraz dobrej koleżance Arashiyamy jakś jest Haribara Harue o końskim zdrowiu... no na pewno o końskim uśmiechu.



Jest też pewien intrygujący blond chłopiec od kota, policjant gotów zamordować Hotori, banda szkolnych huliganów na tyle starych, że są zwykłymi facetami w średnim wieku prowadzącymi sklepiki nieopodal kafejki "Nadmorskiej". No i kosmici.






Za zanimowanie mangi autorstwa Ishiguro Masakazu wzięło się studio SHAFT słynące ze wspaniałych animacji czołówek, co też ma miejsce tutaj. Oryginalna sekwencja otwierająca ośmiesza wręcz niskobudżetowy klip z Maayą Sakamoto, która śpiewa utwór "Down Town" (z tego co widać w openingu, aranżacją zajął się zespół Round Table, a cała kompozycja pochodzi z lat siedemdziesiątych).

Dotychczasowe odcinki zamykał kawałek w "wykonaniu" samych pokojówek, i jak tekst piosenki sam mówi, nie jest to za bardzo kawałek rockowy ale i tak go grają najlepiej jak mogą.


Reżyseria: Akiyuki Shinbo
Scenariusz:  Katsuhiko Takayama

Obsada (seiyuu - postać):

Chiaki Omigawa - Arashiyama Hotori
Miyu Irino - Hiroyuki Sanada
Yuuki Aoi - Toshiko Tatsuno
Takahiro Sakurai - Uki Isohata (właścicielka)
Ryoko Shiraishi - Harue Haribara




Oficjalna strona TBS:  http://www.tbs.co.jp/anime/soremachi/
Oficjalna strona Ponycanyon: http://seaside.ponycanyon.co.jp/ 

Opening:


Ending:

 


~keik



niedziela, 3 października 2010

herroflomjapan.com i japansubculture.com czyli internet na śniadanie

Oha-lucky!

Senny weekend w opanowanej przez zimno Gdyni zastał ekipę nyanComplex zakopaną pod kocami, pijącą herbatkę z prądem i słuchającą Neila Diamonda...

Poszukując dziś rano pozycji, którą zrecenzuję w najbliższym czasie, wpadłem na pewien pomysł. Nie mam pojęcia czy się przyjmie, zwłaszcza, iż nie dzieliłem się nim jeszcze z keikiem, który prawdopodobnie wciąż smacznie śpi. Otóż co jakiś czas będziemy wam podsuwać interesujące strony, na które trafiliśmy podczas naszych wypraw w otchłanie internetu.

I tak siedząc dziś, popijając waniliową herbatkę z Biedro, rozpocząłem podróż od wejrzenia w głąb siebie. Zastanawiałem się nad czymś szokującym, porywającym, frapującym od zawsze całą społeczność zainteresowanych Krajem Kwitnącej Wiśni. Po krótkiej medytacji doznałem olśnienia - dirty panty - brudne majteczki. Perwersyjne prawda? Nie, nie miałem zamiaru składać zamówień i nie dostaniecie zaraz linków do serwisów internetowych zajmujących się sprzedażą bielizny o zróżnicowanym stopniu świeżości. Otóż chciałem zbadać czy jest to prawda.

Uzyskałem zadowalającą mnie odpowiedź. Na blogu człowieka, który w Japonii spędził już bodajże ponad 20 lat swojego życia, jest post, który całkowicie dementuje ten proceder. Przede wszystkim odcyfrowuje kanji znajdujące się na jednym z najsławniejszych zdjęć, przedstawiających automat, mający służyć rozpowszechnianiu majteczek niegrzecznych licealistek. Wychodzi na to, iż majtki są czyste i co więcej, sprowadzane z USA!

Autor idzie dalej, szukając korzeni całej afery. Dociera do roku 1993, w którym jakiś przedsiębiorczy gentleman faktycznie umieścił zabrudzone gacioszki w jednym z automatów. Konsekwencją było powstanie praw zabraniających całkowicie i definitywnie tego procederu. Zwłaszcza, iż jak donosi autor bloga, duch biznesu obudził się również w wielu młodych japonkach, które dorabiały sobie do kieszonkowego, podsuwając... no właśnie, komu... swoją używaną bieliznę.

Mit obalony, adres rzeczonego bloga podam wam poniżej. Posty są ciekawe, niektóre mniej, niektóre bardziej, w każdym razie spojrzenie na Japonię człowieka spoza tej kultury to całkiem sympatyczna lektura na niedzielny poranek przy kawie.

Na tym jednak nie koniec. Klikając w rozmaite linki i odnośniki mające do czynienia z majteczkami w różnej formie, trafiłem na serwis badający wszelkie wydarzenia japońskiego półświatka. W to mi graj! Jestem miłośnikiem wszelkich historii związanych z zorganizowanymi grupami przestępczymi tego świata, dlatego strona ta od razu trafiła na jedną z górnych pozycji mojej listy favów.


Serwis jest bogaty w wiadomości, prowadzony rzetelnie, pełen linków i odnośników potwierdzających zamieszczane tam informacje. Dodatkowo mamy do dyspozycji (i to codziennie świeżutkie!) aktualne wiadomości tyczące się brudnych sprawek. Dziś moją uwagę przykuł news o yakuzie, który przytłoczony długami popełnił samobójstwo. Co na to rodzina? Mógł chociaż sprzedać pistolet, z którego wypuścił kulę dającą mu wolność, w końcu był wart prawie 20.000$. Ergo? Jeśli jesteście bossem i macie tarapaty wymagające podjęcia drastycznych środków najpierw pomyślcie o rodzinie.

Hokay, mam nadzieję, że znajdziecie na tych stronach coś dla siebie, kolejna porcja miejsc wartych odwiedzenia - kiedyś!

Linki:

blog amerykańskiego salarymena - http://www.herroflomjapan.com/

ciemna strona nipponu - http://www.japansubculture.com/


goe~