Pokazywanie postów oznaczonych etykietą neon genesis evangelion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą neon genesis evangelion. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 października 2011

Profil: Yoshiyuki Sadamoto

Kilka minut temu, rozmawiałem z goem, że nie mam pomysłu co napisać, a czas by pisać już nadszedł i nagle: bum! pomysł.
Tego jeszcze na nyan nie było, a to takie oczywiste - profil!
Kilka słów o znanym rysowniku, aktorce lub grupie muzycznej będzie się pojawiać na łamach nyana, mam nadzieję, że raz w miesiącu.

Yoshiyuki Sadamoto,
Y.S.

urodzony 29 stycznia 1962 roku w mieście Tokuyama (obecnie Shunan), prefektura Yamaguchi w Japonii.
Zainteresował się tworzeniem mang na przełomie szkoły podstawowej i liceum.
W latach 80' przeprowadził się do Tokyo gdzie rozwijał swój talent na uczelni artystycznej oraz gdzie spotkał ludzi, z którymi stworzył dwie pierwsze animacje. W 1981 roku była to animowana sekwencja do 20 Ogólnojapońskiego konwentu fantastyki w Osace natomaist drugim i znacznie lepiej odebranym produktem był 2 lata później zrealizowany animowany short do 22 konwentu: Daicon IV.
Na początku lat 90 stworzył krótką mangę Route 20.

era Gainax 

Ilustracja do Nadia of Bluewater.
W 1987 Sadamoto został designerem postaci do filmu Honneamise: Royal Space Force w tym czasie powoli zaczął się oddalać od aniamcji per se jednak nadal brał czynny udział w kluczowych dla studia projektach.
Animował w seriach Nadia oraz Gunbuster gdzie również był odpowiedizalny za projekty postaci.

Najważniejszym tworem studia, w jakim Yoshiyuki Sadamoto brał udział, było oczywiście Neon Genesis Evangelion - w tej przełomowej dla Gainax produkcji, Sadamoto stworzył wygląd postaci, ich główne cechy charakteru, również pomagał przy planowaniu, scenariuszu i animacji. Również zrealizował mangę, gdzie postawił sobie za cel uproszczenie fabuły i inne, "szczęśliwe" zakończenie.

Rok 1998 to między innymi, narysowanie okładki dla albumu Erica Claptona - Pilgrim.

Rei i Asuka z NGE.
Początek nowego milenium to między innymi praca nad FLCL, design w serii gier i akcesoriów .hack//Sign, również design postaci do The girl who leapt trough time oraz Summer Wars, do którego swtorzył też krótką mangę.
Brał udział przy animowaniu 27 odcinka Tengenn Toppa oraz Evangelion: 1.0 You Are (Not) Alone, gdzie również pełnił rolę reżysera animacji. 

Artbooki z jego ilustracjami to Alpha, Der Mond, Die Sterne oraz Groundwork of FLCL.

Yasuo Otsuka, współzałożyciel studia Ghibli, jeden z kluczowych twórców anime w historii japońskiej animacji, uznał, że Yoshiyuki Sadamoto to drugi, po Hayao Miyazakim twórca, którego talent uznaje ponad swój. Jest to bardzo duże wyróżnienie, jakie może paść z ust żywej legendy jaką jest Otsuka-san.

Eri Ninamori z FLCL.
Yoshiyuki Sadamoto jest żonaty i ma dwójkę dzieci.
W wolnym czasie zajmuje się motoryzacją oraz nic-nierobieniem.


czwartek, 22 września 2011

Girls, girls, girls! - Pt. 1

Od kilku już dni keik pracuje pieczołowicie nad wskrzeszeniem naszego serwisu z otchłani niebytu i przyznam szczerze, iż nie dawało mi to spokoju. Nie godzi się przecież być uważanym za współtwórcę i nie produkować żadnego materiału. Dlatego też zainspirowany przez mojego towarzysza serwuję Wam pierwszy z serii tekstów dotyczących... przekonajcie się sami!

Girls, girls, girls! - Pt. 1
Dziewczęta. Kobiety. Niewiasty. Damy. Istnieje jeszcze wiele innych określeń, którymi okraszamy żeńskie postacie wszelakich oglądanych/ czytanych przez nas produkcji. Czasami również i te, które widujemy na ulicy (dla bardziej ekstremalnych jednostek - strefa 'za oknem'). W M&A postacie płci pięknej budowane są najczęściej wokół pewnych archetypów, rozpoznawalnych w mgnieniu oka przez każdego, kto poświęcił temu hobby więcej niż tydzień.
Archetypom tym chciałbym poświęcić niniejszą serię tekstów, wielu otaku uważa bowiem, iż ten lub inny 'model' to właśnie idealna partnerka, na którą próżno czeka, uwięziony w trójwymariowym świecie (wymiarów istnieje podobno więcej ale nie widzę potrzeby, by komplikować dodatkowo i tak już złożoną kwestię).
Czy aby napewno idealna? Na to pytanie spróbuję odpowiedzieć, a przynajmniej spojrzeć krytycznie i trzeźwo na dostępne na rynku egzemplarze (obiecuję nie przesadzać z krytyką, a zwłaszcza trzeźwością, bez obaw).
Archetypów, jak już wspomniałem, istnieje kilka ale na początek postanowiłem wybrać ten najbardziej popularny, przyprawiający o gęsią skórkę niezliczone szeregi spragnionych kobiecego uroku otaku. Który to typ mogę mieć na myśli? Naturalnie, nie ma wątpliwości, iż wybór mój padł właśnie na legendarne tsundere.

Tsundere – czym jest i jak je wytropić
Przede wszystkim sam termin daje nam już pewne wskazówki co do tego, z czym mamy właściwie do czynienia. Słowo tsundere składa się bowiem z dwóch członów, tsun – znaczącego mniej więcej tyle co 'ostry', bądź 'surowy', oraz dere – które możemy przetłumaczyć jako 'słodki'. W ten sposób powstaje wybuchowy koktajl o słodko-ostrym posmaku. Cóż to oznacza?
Otóż ni mniej, ni więcej, niż dokładnie to co napisałem! Kierując się bardzo trafną i przemyślaną definicją tego archetypu, dostępną na tvtropes.org, mozemy podzielić tsundere na dwa podtypy:
Pierwszy z nich znajduje się na codzień w 'trybie ostrym' (choć 'surowy' jest wg mnie bardziej adekwatny, pozostańmy jednak przy smakowej nomenklaturze). Zachowuje się wyniośle, zwłaszcza wobec osoby, którą darzy uczuciem (tryb 'ostry' nie afiszuje się zazwyczaj ze swoim afektem, co więcej, dba bardzo skrupulatnie aby nikt nie poznał jej sekretu), bywa opryskliwa i nierzadko stroi sobie ze swojego potajemnego wybranka żarty, podpuszcza go i kpi sobie z biedaka.
Nie jest powiedziane, iż tsundere musi od samego początku być świadoma swego uczucia. Co więcej, najczęściej mamy do czynienia właśnie z sytuacją, gdy wybranek jest początkowo tylko nieznośnym (z jej punktu widzenia) natrętem, marnującym jej czas i powietrze, którym nasza dama oddycha. Dopiero po jakimś czasie zauważa, że ten burak o aparycji wypasionego
Pan tsundere również się zdarza.
jamochłona ma jakieś zalety...
Naturalnie w ten sam sposób wyjściowym może okazać się 'tryb słodki'. Postać taka jest miła, grzeczna i ogólnie ułożona (nie wiem dlaczego ale ostatnie słowo wydało mi się wyjątkowo szowinistyczne). Troszczy się o obiekt swoich westchnień, pozostając zwłaszcza na początku w ukryciu. Tak tak, możemy w tym przypadku mieć do czynienia nawet z tak rzadko spotykanymi dziś cechami jak nieśmiałość i niewinność. Warto też zauważyć, iż tsundere często przebywa na codzień w stonowanej wersji tego trybu, zachowując bardziej radykalne wybuchy dla nieszczęsnego bohatera.
Dlaczego ten podział? I dlaczego mowa o koktajlu skoro oba podtypy przedstawiłem oddzielnie? Otóż sztuka polega na tym, iż kazda tsundere, bez względu na tryb startowy, nosi w sobie oba. To oznacza, iż jedno nieodpowiedzialne słowo lub zachowanie ze strony obiektu uczuć, może wywołać przemianę, bądź wybuch emocji, na które w danym momencie nie jest gotowy (większość mężczyzn rzadko kiedy jest gotowa na jakiekolwiek wybuchy dam serca).
Jeśli tsundere jest akurat pobudzona i cały świat trzęsie się w posadach ze strachu przed spojrzeniem jej pięknych ślepi, to zwykłe, szczere i pokorne 'przepraszam' bądź 'dziękuję za pomoc' wypowiedziane przez OU (obiekt uczuć... ) w obliczu jej gniewu, może całkowicie rozbroić naszą bohaterkę i sprawić, że furia ustąpi miejsca zawstydzeniu.
W ten sam sposób nieodpowiedni komentarz na temat np. biustu bądź zainteresowania jakie wywołuje u OU, może delikatną i potulną panienkę zamienić w żądną zemsty heterę. To właśnie ta nieprzewidywalność, czy tez być może trafniej – niestabilność, zdaje się wywoływać w rzeszach otaku napady hiperwentylacji. Czy słusznie?

Tsundere i dzień powszedni
Niech będzie. Załóżmy, iż Wasze marzenie zostało spełnione. Oto ona, tsundere, spędzająca dni u Waszego boku. Nowiutka, śliczniutka, nic tylko biegać z bananem na licu i dożyć późnej starości bez cienia troski padającego na nasze serduszko. Niestety nie podzielam tego niekontrolowanego wybuchu entuzjazmu...

Stage 1 – obiad u rodziców, tryb ostry, jej teren

  • I od jak dawna jesteście już razem? - pyta sympatyczna kobieta około 50tki, nalewając mi herbaty.
  • Wystarczająco długo, aby zapamiętał, że nie wypada kazać kobiecie robić za służą
    cą – słyszę syk mojego skarbu, dobiegający z miejsca tuż obok mnie, miejsca, którego istnienia staram się unikać od dobrych trzydziestu minut.
  • Oh kochanie, daj spokój, przecież to drobiazg – moja przyszła teściowa macha ręką i podsuwa mi talerzyk z ciasteczkami.
  • No powiedz coś wreszcie – warczy mój skarb, jestem pewien, ze przewierca mnie właśnie swoimi pięknymi oczami na wylot.
  • J-ja... to.. to znaczy, b-bardzo dzi-dziękuję za zaproszenie – podnoszę wzork na gospodynię i próbuję przywołać na wargi wdzięczny uśmiech.
  • Przestań się jąkać! Co pomyśli sobie mój ojciec kiedy usłyszy jak dusisz się własnymi słowami?! - niedzielne popołudnie dopiero się zaczyna ale ja już jestem świadom tego, jak się skończy...
Ah, sama słodycz. Wersja z obiadkiem u Waszych rodziców wcale nie musi wyglądać lepiej. Załóżmy, iż ze względu na wagę okazji tsundere przechodzi w tryb słodki. Siedzicie sobie spokojnie i śmiejecie się w najlepsze, kiedy Wasz ojciec mruga rubasznie i rzuca, że co jak co ale nie może już doczekać się wnuków. Przytakujecie ohoczo, mówiąc że może na Was lic
zyć gdy nagły błysk w oku Waszego Skarbu oznajmia, iż ona też ma zamiar mieć coś do powiedzenia w tej kwestii i aby dać wyraz swojemu niezadowoleniu ląduje delikatną, wypielęgnowaną dłoń na Waszym policzku, czemu towarzyszy naturalnie zdrowe mlaśnięcie... Zdrowe jak dla kogo.

Stage 2 – romantyczny wieczór we dwoje, tryb słodki
Scena jak ze snów. Wzgórze pośród zalanych blaskiem księżyca dolin, okraszonych szeleszczącymi cicho drzewami, poprzetykanych srebrzystymi wstęgami strumieni. Tylko Wasza dwójka, z oczami zwróconymi ku horyzontowi, wypowiadająca w myślach życzenia na widok spadających gwiazd. Brzmi przecudownie prawda? Naturalnie Wasz Skarb siedzi zaraz obok, na kocyku, powoli robi się chłodno, więc postanawiacie okryć ją bluzą. Przypadkowo bądź też celowo, to nie ma znaczenia, wszak jesteście parą, dotykacie jej ramienia. Napięcie rośnie, WS (no wiadomo o co chodzi... ) czerwieni się lekko, odbieracie to jako stanowczo dobry znak i całujecie ją w szyję. Kilka sekund później siedzicie już w samochodzie, a pod okiem wyrasta wam imponujących rozmiarów siniak...

Stage 3 – final challenge, Wasz pokój
Wasze królestwo. Miejsce, które było Wam twierdzą w czasie najtrudniejszych bitew stoczonych z obrzydliwymi mackami rzeczywistości. Pełne zdobyczy, symboli Waszego statusu. Każdy centymetr kwadratowy tego świętego sanktuarium jest ozdobiony figurkami niewiast, które uległy Waszym wdziękom, maszynami, które pilotowaliście ratując świat, a czasami i kilka, plakatami podpisanymi przez rozkochane w Was gwiazdy sztuk wszelakich, tomami historii, opowiadającymi o wydarzeniach i trudach, którym sprostaliście.

Enter tsundere.

Legiony padają pod ciosami jej zgrabnych, wypielęgnowanych dłoni. Tomy świętych ksiąg płoną na stosach rozpalonych ogniem jej gniewu. Plakaty leżą w strzępach u jej stóp ('mrrrr' <- Wy). Nie możecie na to pozwolić, nie obchodzi Was, że to przecież WS, największe pragnienie Waszego zbolałego serca, za nic macie jej argumenty, że jesteście na to, ugh, za starzy, zbyt poważni. Będziecie bronić swych skarbów do ostatniego tchu. Ona musi zrozumieć. Przecież jesteście parą.

Łzy.

Padają z jej szeroko otwartych oczu, spoglądających na Was z wyrazem odrzucenia i niezrozumienia. W Waszym umyśle kiełkuje niebezpieczna myśl. 'Przecież ona chce dobrze... przecież robi to, dla mnie, z miłości... '.

R.E.D.E.K.O.R.A.C.J.A. (wnętrz)

Przykładów garść niewielka
Skoro teorii stało się zadość rzućmy jeszcze okiem na kilka najbardziej znanych przykładów. Nie będę podsuwał Wam pod nos całych biografii ale kilka imion powinno obudzić w W
as miłe wspomnienia, bądź skłonić do zapoznania się z przytaczanymi seriami.

  • Naru Narusegawa, Love Hina – poważnie, jeśli nie czytaliście tej serii należy Wam się solidny 'Naru Punch', bynajmniej nie w nagrodę
  • Ran Mouri, Kazuha Touyama, Detective Conan (Case Closed) – wybrane ze względu na mój sentyment do tej serii oraz fakt, że są idealnymi przykładami na, kolejno, 'typ ostry' oraz 'typ słodki', z tego powodu seria oferuje świetne i bezpośrednie porównanie obu typów
  • Asuka Langley Soryu, Neon Genesis Evangelion – zakładam, że dobre 90% czytelników wie o kogo chodzi, jeden z idealnych przykładów 'typu ostrego' ale też 'słodkiego' jeśli w pobliżu jest monsieur Kaji
  • Lina Inverse, Slayers – płaski jak decha rudzielec, sentencja ta, wypowiedzana w obecności wymienionej przed momentem bohaterki, kończy się poparzeniami najwyższego stopnia, za sprawą conajmniej Fireball'a
  • Misty, Pokemon – chłopczyca nie wahająca się użyć przemocy jeśli nadarzy się ku temu sposobna okazja, seria, którą zna praktycznie każdy polski fan (międzynarodowy zresztą też)
  • Haqua, The World God Only Knows – polecam wszystkim jako przyjemną odmianę po godzinach spędzonych nad wszelkiego rodzaju 'ciężkim stuffem', Haqua to cudowne tsundere, jak na mój gust pojawia się stanowczo zbyt rzadko
  • Winry Rockbell, Fullmetal Alchemist – przebywająca na codzień w subtelnej wersji 'typu słodkiego' (słowo 'słodki' w jej przypadku nie oddaje adekwatnie charakteru postaci, Winry jest po prostu całkiem zrównoważona, ale jeśli pojawi się Ed... )
  • Akira Kogami, Lucky Star – tak, wiem, powinienem przede wszystkim podać Konatę bądź Kagami ale... Akira-sama nie wybaczyłaby mi tego dyshonoru ;_____; słodka aż do bólu gdy liczy się oglądalność jej kanału ale świat drży, gdy objawi swe drugie oblicze (kudos za głos w wersji tsun, aż pójdę sobie posłuchać... )

goe, 21.9.2011


To by było na tyle moi mili. Mam nadzieję, że spodobała Wam się ta krótka prezentacja (pisana naturalnie z przymrużeniem oka) pierwszego z kilku najbardziej znanych archetypów żeńskich charakterów, spotykanych w świecie M&A. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, już za tydzień kolejna część. Wszelka krytyka (zwłaszcza negatywna, no nie dajcie się prosić, challenge accepted!) mile widziana w komentarzach.

wtorek, 10 sierpnia 2010

#4 Update Requested

Oha-lucky!

Melduję, iż szczęśliwie wróciłem z krótkiej ekspedycji na tereny o dużym stężeniu krów i siana na metr kwadratowy. Naturalnie nieobecność ta prowadziła do zaniedbania bloga z mojej strony, pomijając już bardzo-duże-ilości-newsów-na-raz, które skumulowały się przez ten czas. Ilość wydarzeń i nowości generowanych codziennie przez światek m&a jest doprawdy fascynująca.
Nie sposób będzie zawrzeć w tym poście wszystkiego co się wydarzyło, dlatego kilka następnych update'ów może również zawierać lekko przeterminowane newsy, póki ma skromna osoba nie nadrobi zaległości (a wiedzcie, że nie ma lekko, służba nie drużba i piszę niniejszy tekst nie pomyślawszy nawet o kawie czy śniadaniu - a ja naprawdę LUBIĘ kawę i śniadania). Zaczynajmy!

Na początek spora bomba dla wszystkich wielbicieli przygód dwóch niepozornych alchemików. Matka Alphonse i Edwarda Elric, pani Hiromu Arakawa, zapowiedziała, iż we wrześniowym wydaniu miesięcznika Monthly Shonen Gangan, mającym ukazać się 11 września br., zaprezentuje nam bliżej nieokreśloną historię poboczną. Wiadomość ta z pewnością wyrwie z comy niektórych hardkorowych fanów, którzy zrezygnowali ze świata doczesnego wraz z ukazaniem się ostatniego rozdziału FMA w 108 zeszycie Shonen Gangan.

Olrajto, lećmy dalej. Oficjalny twitter załogi edytorów Monthly Comic Alive doniósł, iż gdzieś we wszechświecie rodzi się nowy projekt, związany z serią Kämpfer. Przygody sympatycznego młodzieńca Natsuru Seno, którym towarzyszyły nieprzeliczone masy panty-shotów oraz biustów zakrzywiających czasoprzestrzeń, mogą nie być zbyt dobrze znane w naszym kraju ale jeśli ktoś ma ochotę na lekką rozrywkę, okraszoną płynną i staranną animacją, to polecam serdecznie. Zresztą, główny bohater zmienia się w przedstawicielkę płci pięknej, by stawić czoła całej plejadzie kuszących wojowniczek. Any more questions? Co do samego projektu, nie wiadomo jeszcze za dużo ale prawdopodobnie będzie to historia w formacie light novel. Oby kolejny sezon serii anime nie kazał zbyt długo na siebie czekać.


Wiele, wiele lat temu, gdy po ziemi kicały jeszcze dinozaury, top listami świata muzyki władali The Beatles czy The Rolling Stones, świat zmieniał się jednak szybko, dinozaury wyginęły i dziś... dziś, japońskie przynajmniej, listy przebojów znajdują się pod butem, a raczej szkolnym trampkiem pięciu uroczych bohaterek serii K-ON!. Skąd ten pomysł? Otóż jak donosi raport Oricon, nowy opening oraz ending serii zajęły #2 i #3 miejsce na listach przebojów. Kawałki "No, Thank You!" oraz "Utauyo!! Miracle" sprzedały się kolejno w ilości 87, 000 i 85, 000 kopii. Dla przypomnienia, pierwszy op i ending zajęły miejsca #1 i #2, czyniąc z fikcyjnego zespołu Ho-kago no Tea Time trzeci w historii japońskich list przebojów kobiecy band, któremu udało zająć się kolejno #1 i #2.

Uff. Coś czuję, że muszę skołować sobie jakiś fikuśny telefon, z którego będę mógł karmić was wiadomościami, jednocześnie dojąc na wsi mućkę i wsuwając karkówkę z grilla. Ale to jeszcze nie koniec! Najlepsze przed nami.

Robione na zamówienie, szyte na miarę... plugsuits! Yep, dokładnie to napisałem. Producent kostiumów dla cosplayerów, COSPATIO, wypuścił na rynek limitowaną edycję licencjonowanych plugsuits, zdobiących w Neon Genesis Evangelion nienaganne sylwetki Asuki Langley i Ayanami Rei. Cena oscyluje wokół bagatelnych 6, 500$, jeśli zamawiający nie wykroczy poza standardową miarę (wzrost: 150 - 170cm; pierś: 75 - 96cm; talia: 56 - 75cm; biodra: 82 - 98cm). Warto nadmienić, iż sam producent ostrzega, że stroje są ciasne (:3), zalecając przymiarkę na miejscu (jasne... good luck Europe and the rest of our lil' precious world).


H'okay, poziom cukru w mojej krwi spadł niebezpiecznie nisko, domagając się bułki z miodem i łyka kofeiny toteż znikam ukoić pragnienia mego niedoskonałego nośnika. Jutro więcej newsów, starszych i nowszych, może pojawią się jakieś figurki... Au revoir!

~goe